TEST ZATYCZEK DO USZU DLA
MOTOCYKLISTÓW
Wraz z początkiem nowego sezonu motocyklowego postanowiłem przetestować kilka modeli zatyczek do  uszu. Z uwagi,
że w Polsce dostępnych jest kilka ich modeli pod lupę poszły te najpopolarniejsze i łatwo dostępne tj.

- zatyczki do uszu piankowe firmy 3M - 3M zatyczki

- zatyczki do uszu woskowe firmy Stanmark - producent Stanmark

- zatyczki do uszu silikonowe firmy Silinoise dedykowane dla motocyklistów (Silimoto) - zatyczki Silinoise


Wszystkie testowane zatyczki można bez problemu zakupić na jednym z portali aukcyjnych lub po prostu w aptece.
Jedocześnie zastrzegam, że opisane w moim teście odczucia i wrażenia mogą być subiektywne a każdy użytkownik może
mieć je troszke inne.
ZATYCZKI PIANKOWE
Przejdźmy do oceny:

PLUSY:

- niska cena, około 2 zł za parę
- łatwo dostępne bo prawie w każdej aptece
- wystarczają na kilka użyć
- nie brudzą uszu i kasku (patrz minusy zatyczek woskowych)

MINUSY:

- przed użyciem należy je odpowiednio uformować
- w rękawicach jest prawie nie możliwe ich założenie
- dość szybko się brudzą
- po kilku użyciach trzeba kupić nowe
- producent nie dostarcza opakowania i nie ma co z nimi zrobić po wyjęciu z ucha
- zatyczki przemieszczają się w uchu po założeniu kasku
- dosyć słabo tłumią hałas co może być wynikiem przemieszczenia się w uchu po założeniu kasku oraz podwyższeniu
temperatury naszego ucha.
Instukcja producenta znaleziona w sieci:
ZATYCZKI WOSKOWE
Instukcja producenta znaleziona w sieci:
Przejdźmy do oceny:

PLUSY:

- niska cena, około 2 zł za parę
- łatwo dostępne bo prawie w każdej aptece
- wystarczają na kilka użyć przy zachowaniu dużej ostrożności
- wytłumiają wszystkie dźwięki otoczenia bez wyjątku

MINUSY:

- przed użyciem należy je odpowiednio uformować
- w rękawicach jest nie możliwe ich założenie oraz wyjęcie z ucha
- bardzo szybko się brudzą
- brudzą uszy, palce i kask (pozostawiają tłusty nalot)
- po kilku użyciach trzeba kupić nowe
- producent nie dostarcza opakowania i nie ma co z nimi zrobić po wyjęciu z ucha
- wytłumiają wszystkie dźwięki otoczenia włącznie z odgłosem silnika czy klaksonu.
ZATYCZKI SILIKONOWE
Przejdźmy do oceny:

PLUSY:

i tutaj wiele z tego co podaje producent na stronie mogę potwierdzić tj:

- pozwalają m.in. usłyszeć dźwięki ruchu ulicznego np. przejeżdżającą karetkę czy klakson
- wysoki komfort noszenia - dzięki wykonaniu z miękkiego silikonu dopasowują się do kształtu ucha
- bardzo dobrze trzymają się w uchu (nic nie wypada)
- dzięki zastosowaniu filtra nie powodują tzw. efektu izolacji od otoczenia
- długa żywotność (jak nie zgubisz to posłużą długie lata)
- łatwe w założeniu i wyjęciu w rekawicach (tylko po co wyjmować np. na stacji benzynowej jak słychać ludzki głos)
- higieniczne, można je myć w ciepłej wodzie z mydłem
- producent dołącza etui do ich przechowywania - małe, zgrabne, estetyczne i funkcjonalne :)
- mamy 24 miesiące gwarancji


MINUSY:

- cena (w porównaniu z konkurencją powinna być w plusach :) )
- brak np. smyczki przy opakowaniu (ale to już tak na siłe)
Zasada działania zatyczek Silinoise:
* część zdjęć pochodzi ze stron producentów, których adresy www zostały podane w niniejszym artykule i zostały użyte na potrzeby mojego testu. Nie jestem ich autorem a uzyłem ich jedynie w celach informacyjnych.
Ten model zatyczek jest obecnie bardzo popularny - przyczyniły się do tego wymogi stawiane przez nazwijmy to
BHP dla ochrony słuchu osób pracujących w hałasie. Testowane zatyczki zakupiłem w aptece, zapakowane zostały
w woreczek jednokrotnego użytku co czyni je mało praktycznymi - co zrobić z nimi po użyciu? Tutaj ukłon w strone
firmy 3M (giganta w branży rozwiązań BHP), aby sprawę jakoś rozwiązać. Jak podaje producent zrobione są z
pianki, która rozpręża się w uchu i tak dopasowuje się do jego kształtu. Żeby włożyć zatyczkę do ucha należy ją
"zrolować w palcach" a następnie szyko zaaplikować (patrz niżej instrukcja).

Co do wrażeń z ich użytkowania to mam mocno mieszane - po założeniu ich "na sucho" oraz odczekaniu około
minuty aż zatyczka się odpowiednio ułoży przystąpiłem do testów. Stopery wyciszają wszystkie otaczające nas
dźwięki. Dźwięk odkurzacza oraz odgłosy ruchu ulicznego są prawie nie słyszalne. Po założeniu kasku już nie jest
tak różowo. Nie wiem czy to efekt przylegania kasku do ucha a co za tym idzie mocniejszego jego rozgrzewania czy
też efekt ucisku na ucho i tym samym zmiany kształtu kanału słuchowego, ale zatyczki przestały tłumić a poziom
szumu jest prawie tak samo wysoki jak przy jeździe bez zatyczek co czyni je nieskutecznymi przy zastosowaniach w
kasku motocyklowym.
Ostatnim testowanym przeze mnie modelem są zatyczki do uszu firmy Silinoise - model Silimoto. Są to zatyczki
dedykowane specjalnie dla motocyklistów (w swojej ofercie firma posiada również zatyczki do innych zastosowań np.
majsterkowanie :) ). Prodecentem jest holenderska firma specjalizująca się w indywidualnych ochronnikach słuchu.
Do testów tych stoperów podszedłem wyjątkowo ostrożnie - jest to produkt dedykowany konkretnym zastosowaniom a
tym samym o odpowiednich parametrach. Właśnie te parametry postanowiłem sprawdzić. Zatyczki zakupiłem na
jednym z portali aukcyjnych za 55 zł !?!? No i właśnie, 55 zł za zatyczki do uszu... wydaje się kwotą dosyć sporą, ale
gdy przyjrzymy się innym popularnym zatyczkom marki Alpine zauważymy, że te kosztują ponad 100 zł (też ten sam
portal). Obaj producenci deklarują podobne właściwości i zastosowanie więc postanowiłem nie przepłacić i wybór
padł właśnie na Silimoto.

Co do kwestii użytkowej - całość dostajemy w ładnym usztywnianym etui (plus dla producenta). Same zatyczki
zrobione są z mieciutkiego silikonu i możemy je myć ciepłą wodą z mydlem (znowu duży plus dla producenta).
Medium tłumiącym hałas jest filtr (i z tego co przejrzałem na stronie producenta to zatyczki o różnym zastosowaniu
mają inne kolorki filtra - tutaj mamy czarny). Wkłada się je bardzo sprawnie (nawet w rękawicach motocyklowych).

Przejdźmy do wrażeń z jazdy - zatyczki Silimoto jako jedyne z trzech testowanych przeze mnie nie odcinały
mnie całkowicie od odgłosów otoczenia. Przy predkości 130 km/h słyszałem jedynie przytłumiony odgłos silnika
bez żadnych denerwujących szumów. Dodatkowo dobrze słyszalny był dźwięk np. mojego klaksonu.
Jednocześnie udało mi się porozmawiać z sąsiadem chociaż musiał on troszke głośniej mówić :). Po kilku
godzinach jazdy z zatyczkami nie byłem ani otępiony ani zdezorientowany (takie wrażenie miałem jeżdżąc z
zatyczkami woskowymi). Jeżeli chodzi o funkcjonalność to zdały egzamin - jeżeli ktoś jeździ w dalsze trasy to
jak najbardziej polecam.
Drugi co do popularności model zatyczek o uszu. Dostępne w prawie każdej aptece. Podobnie jak w przypadku
zatyczek piankowych producent nie przewidział opakowania do ich przechowywania co w przypadku tej formy
tłumienia hałasu jest bardzo kłopotliwe (zatyczki zrobione są z plastycznej masy i bez specjalnego opakowania bardzo
szybko się brudzą przyciągając do swojej powierzchni nawet najmnieszy pyłek kurzu) a co za tym idzie nie są
higieniczne co może skutkować różnymi zakażeniami ucha. Model wybrany do testów został wyprodukowany przez
polska firmę Stanmark z siedzibą w Krakowie. Jak podaje producent zatyczki pomagają w pracy oraz zapewniają
spokojny sen. Wykonane są z plastycznej masy (wosk ?) z dodatkiem materiału, który wtopiony w mase plastyczną
spaja cały stoper. Zgodnie z instrukcją producenta (patrz w załączeniu) zatyczkę przed założeniem należy ugniatać w
rekach aż do uzyskania plastycznej masy.  No i na tym etapie pojawia się problem, jeżeli chodzi o to "ugniatanie" w
domu np. przed snem, to nie widzę wiekszego problemu - myjemy ręce, ugniatamy, zakładamy no i myjemy ponownie
ręce. Dlaczego ponownie myjemy ręce? Bo zwyczajnie w świecie całe się kleją od ugniatania. Co zrobić jeżeli
będziemy aplikowali je np. tuż przed wejściem na motocykl np. w garażu ...

Jeżeli już poradziliśmy sobie z problemem lepkich palców czas przystąpić do testów z jazdy. I jeżeli chodzi o te
zatyczki nie mamy problemu z ich przemieszczaniem się w trakcie zakładania kasku - masa pod wpływem ciepła
dobrze przylega do ucha i świetnie izoluje. Co do tłumienia, zatyczki te wygłusząją wszystkie dźwięki bez wyjątku -
szum wiatru przy 130 km/h nie jest problemem. Nie słychać także dźwieków silnika co zmusza nas do ostrożniejszego
kontrolowania prędkości (można się zapomnieć z prędkością). Dodatkowo nie usłyszymy klaksonu kierowcy "puszki"
(odgłosu karetki sic !!!) oraz nie porozmawiamy sobie na stacji benzynowej (kto nie lubi ten ma z głowy). Zatyczki są
ciekawym rozwiązaniem na krótkie trasy. Po kilku godzinach jazdy w nich czułem się dziwnie "nieswojo" odizolowany.
Może to kwestia przywyknięcia :)